3

Znowu długo się nie odzywałam, a to za sprawą mojego zdrowia. Kilka dni temu wyszłam ze szpitala. Spędziłam tam dwa tygodnie. Teraz muszę bezwzględnie leżeć w łóżku. Jeszcze dokładnie nie wiem ile czasu, ale raczej dłuuugo. Więc Kochani, w najbliższym czasie nic Wam nie ugotuję, ani nie będę robiła nic ciekawego, ale bloga postaram się pisać. Teraz gotowaniem w 100% zajmuje się mój mąż i robi to całkiem dobrze.

Dzisiaj chcę napisać kilka słów na temat tego, jak trudno w szpitalu dbać o zdrowe odżywianie. Znacie zapewne opinie na temat szpitalnego jedzenia: małe porcje, niedoprawione, bez wyrazu, ale raczej nietuczące. Co z tego, kiedy odwiedzający mnie przyjaciele i mąż przynosili mi mnóstwo frykasów: czekoladek, batoników, soczków. Nie obyło się też bez ciasta, naleśników i gofrów. To jeszcze nic, dziewczynie leżącej obok mnie krewni przynosili nawet pizzę. Ja wiem, że w szpitalu nie powinno się odchudzać i naprawdę tego nie robiłam. Jadłam wszystko i wszystkie frykasy. Jednak to obecne leżenie w domu nie daje mi możliwości spalenia tego, co tam zjadłam. Poza tym teraz znajomi odwiedzają mnie w domu. Ale proszę ich już o zdrowe rzeczy: jogurty, maślanki, owoce. Wczoraj przyjaciółka przyniosła mi sałatkę grecką, Jest trochę lepiej. Jednak i tak myślę o tym, ile kilogramów mi przybędzie po tym długim leżeniu. Może zacznę już odkładać pieniądze na dietetyka?

Pozdrawiam z domowego łóżka sprzed telewizora i…. netbooka.


Odpowiedzi: 3 do wpisu “Łóżkowe niedole.”

  1. lika

    Iwonko zdrowiej!! Życzę szybkiego powrotu do normalności, no chyba że to będzie trwać 9 miesięcy :-)
    To siła wyższa…
    Pozdrawiam

  2. ania

    wracaj jak najszybciej do zdrowia:-)

  3. Iwona

    Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Jak wszystko pójdzie dobrze, to mam leżeć jeszcze 6 miesięcy ;0)


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz