Często nie mogę się nadziwić, jak ten czas leci. W moim życiu bardzo dużo się dzieje i czasami mam wrażenie, że jeden tydzień trwa i trwa. Ale to tylko złudzenie, bo jak patrzę na kalendarz, to przezywam szok. Generalnie staram się nie marnować czasu i dobrze wykorzystywać każdą chwilkę. Pamiętam również o odpoczynku i sprawach duchowych, a przynajmniej się staram pamiętać :0)
I znowu przyszedł maj, a z nim festyn rodzinny „Ważna mama, ważny tata…”. W tym roku impreza dotyczy szczególnie pozyskiwania kandydatów na rodziny zastępcze i bierze w niej udział większość miejskich organizacji pozarządowych (jak już kiedyś pisałam należę do Towarzystwa Przyjaciół Dzieci) oraz instytucji działających na rzecz dziecka i rodziny. Sama kiedyś pracowałam z rodzinami zastępczymi i wiem, jak bardzo brakuje ludzi, którzy by pokochali i przyjęli do siebie inne dzieci.
Kilka słów o festynie. Mimo, że w tym samym czasie odbywała się inna miejska impreza, było przyjemnie. Chociaż sporo się napracowaliśmy. Organizowaliśmy przeróżne konkursy z nagrodami dla dzieci. Dzieciaki rzucały do celu i malowały swoje rodziny. Było tez sporo chętnych do zabaw z chustą integracyjną. Dobrze, że mieliśmy naprawdę dużo nagród i dyplomów. W pracy pomagali nam wolontariusze. Obok naszego stoiska stał namiot Stowarzyszenia Rodzin Zastępczych „Tęcza”. Mieli mnóstwo pysznego ciasta i (na co czekam każdego roku) fontannę czekoladową. Nie muszę chyba pisać, że sama skusiłam się na dwa owocowe szaszłyki w czekoladzie :0) Nie odmówiłam sobie również dwóch kawałków ciasta, połowy pajdy chleba z domowym smalcem i ogórkiem kiszonym oraz odrobiny bigosu. Ale to nie wszystko. Mąż zrobił mi niespodziankę. W tym samym czasie, po drugiej stronie Rynku na scenie Pascal Brodnicki przygotowywał sałatkę z kalmarami.
Mój Rafcio uważnie słuchał i śledził kulinarne poczynania Pascala, po czym otrzymał porcję takiej sałatki, którą zresztą mi przyniósł. Sałatka była bardzo smaczna. Co ciekawe Pascal pomieszał różne rodzaje sałat. Nie wiedziałam np., że jest sałata o smaku musztardy. Poza tym do sałaty Pascal dodał kwiaty (bratki i inne). Oryginalny sos pasował do wszystkich składników. Całość była bardzo dobrze skomponowana. Nigdy nie sądziłam, że będę jadła potrawę tego znanego kucharza.
Festyn trwał do godziny 15.00. A potem pojechałam do znajomych na wieś. Tam zrobiliśmy sobie grilla, ale to już zupełnie inna historia :0)
P.S. Zobaczcie, co potrafi zrobić zakochana kobieta! Tego torta upiekła i przystroiła moja znajoma – Patrycja na 22 urodziny swoje chłopaka. Nie dość, że ślicznie wygląda, to jeszcze jak smakowało! Pozdrawiam Patrycję i Radka i jeszcze raz 100 lat!




Zostaw komentarz